Pisanie doprowadza do tachykardii

20.10.2016

Przez to, że inni napisali doświadczyłam ataku paniki. Pisać, czytać, oceniać – prosta sprawa. Do czasu, kiedy siedząc w środku nocy przyznasz przed sobą: nie potrafię.

Co byś zrobił, gdyby ktoś poprosił cię o zajęcie miejsce w jury?

Odpowiedziałbyś „tak”, bo czujesz się zaszczycony, doceniony, wyróżniony.

Kiedy Artur Kamiński opowiedział mi o konkursie literackim Kartka z Powstania Warszawskiego wiadomo, co odpowiedziałam.

Oprócz próżności człowieczej pojawiły się inne argumenty.

Bardzo doceniam wszelkie takie inicjatywy, które otwierają ludzi na pisanie, dają szansę na podzielenie się swoimi talentami. Do tego podejmują ważną tematykę. Jestem pełna podziwu dla pracy i zaangażowania Artura. Zatem kiedy mogę pomóc, pomagam.

Cudownie jest być do czegoś przekonanym!

Byłam przekonana, że mogę pomóc. Nie tylko dlatego, że piszę i wydałam tomik wierszy Sub rosa, ale przede wszystkim owo przekonanie jest nieustannie dokarmiane przez spotkania z kreatywnym pisaniem, które prowadzę od 2011 roku. Zatem zanotowałam zadanie w notesie myśląc: „bułka z masłem” i wróciłam do innych zajęć.

 

Lubię swoje przekonanie. Lubię ludzi, którzy mają przekonanie.

Przekonanie, że to czy owo potrafią.

Przekonanie, że mogą coś dać. Dobrze jest być przekonanym o czymkolwiek.

Ale czasami nie można aż tak zawierzać swojemu przekonaniu. Mówią, że nigdy nie zawierzaj drugiemu człowiekowi do końca.

Chyba chodzi o to, aby nigdy do końca nie zawierzać swoim przekonaniom. Żeby patrzeć na nie jak na dzieci, które bawią się w piaskownicy. Uśmiechać się, ale i pilnować, aby jakiegoś numeru nie wywinęły.

Bo prędzej czy później jakiś numer wywiną.

Czy byłeś kiedyś w sytuacji, w której przystępujesz do prac nad czymś z dziedziny, którą znasz i okazuje się, że nie potrafisz? Nie potrafisz podjąć decyzji!

Gorzej! Zawierzasz swojemu przekonaniu, że to potrafisz i  zostawiasz prace na sam niemal koniec. Bo przecież się na tym znasz i nie zabierze to ci wiele czasu. A jednak mylisz się, bo miga i wyje w głowie słowo „termin ostateczny”, a ty co?!

Ty nie potrafisz zrobić nic. Siedzisz jak sierota z biciem serce (zapewne tachykardia) i myślisz sobie:

Aha! To tak wygląda panika.

To przytrafiło mi się naprawdę. Siedząc ostatni dzień i noc nad pracami nadesłanymi na konkurs literacki straciłam jednego dnia całe swoje przekonanie.

Albo jak kto woli moje przekonanie wystawiło mnie do wiatru. Siedziałam na podłodze wśród wydrukowanych prac i na przemian wzruszałam się (bo każda z prac mnie poruszyła) i panikowałam (bo nie potrafiłam wskazać dla kogo podium).

Próbowałam sposobów od herbatki na uspokojenie po weryfikację kryteriów. Było coraz gorzej. Było tak źle, że napisałam do Artura:

„Myślę, że nie jestem właściwą osobą do takiego zadania. Prowadzę od 3 lat spotkania z kreatywnym pisaniem i mam wyrobiony nawyk braku oceniania, ale za to z łatwością znajduję cenne rzeczy w pisaniu niemal każdego. A tu mamy naprawdę świetne prace! W każdej jest choćby iskierka owej emocji, szczerości, pięknego wysiłku. Boże! Jak to oceniać, bo bez oceny nie wiem jak wybrać. Nie potrafię!”

Jest północ, a ja wciąż siedzę wśród 70 Kartek wysłanych z Powstania. Na szczęście, nie tylko ja te kartki dostałam – jest jeszcze Artur i Ilona! Wiem, marne pocieszenie.

Rano Artur ma ogłosić wyniki. Serca i słowa wirują. Przychodzi czas decyzji. Swoje wyróżnienie przyznaję sierpniowemu sonetowi. Dlaczego? Przeczytaj pierwsze wersy, a nie będziesz pytał:

babciu, tutaj mi nie wstyd warkocz mieć w nieładzie…
buty mieć bez sznurówek… porwane trykoty…
szczurów już się nie brzydzę… tylko z tej tęsknoty
za domem trochę trudno… pozdrów Genia Władzię…

Cały wiersz na stronie- http://koominek.blogspot.com/2016/10/nagroda-specjalna-agencji-pr-bridgehead.html

 

Kto bierze udział w takich konkursach literackich?

Zdziwisz się! Prace miały śliczne nicki, jak Żbik, Isia, Małgorzata…   Żadnych danych nie było, ale za to słowa, wiersze, opowiadania tyle mówiły o emocjach piszących. Przez te emocje stali mi się tak bliscy.

Zatem kiedy dowiedziałam się, że wśród piszących jest prawdziwy powstaniec to mnie zatkało. Jury oniemiało! Zatem najbardziej specjalna nagroda ze specjalnych.

Kiedy Artur powiedział, że autorką wyróżnionego przeze mnie wiersza jest Pani Kinga lat 64 moja radość nie miała granic. W sercu poczułam magię Bożego Narodzenia i radość dziecka, które otrzymuje prezent, o jakim nawet nie marzył

Co do nagrody głównej byliśmy zgodni.  Nie tylko ze względu na emocje – zaskakujące i tak mocne. Przede wszystkim za pokazanie nam świata tamtych dni oczami dziecka i pięknie poprowadzenie narracji.

Ile lat ma osoba, która otrzymała główną nagrodę? 15 lat!

Przeczytaj Kartkę z Powstania Warszawskiego Zuzanny.

Jeżeli jeszcze tu jesteś i czytasz. Jeżeli jeszcze to do ciebie jeszcze nie dotarło, podpowiem.

Pisanie nie zna granic. Obce mu są granice czasu. Obce mu są granice wieku. „Każdy ma coś ciekawego do powiedzenia”*, ale nie każdy podejmuje trud i próbę tego przekazania.

*Brenda Ueland

Tweet about this on TwitterShare on Google+Share on FacebookEmail this to someone
Tagi:, , ,