Komunikacja międzyludzka w samolocie, czyli o zmarnowanych szansach

25.04.2016

Mamy wiele okazji poznawania ciekawych ludzi, ale w ogóle tego nie robimy. Jednym z takich miejsc jest samolot. Kilka ostatnich doświadczeń zebrałam i dzielę się nimi, abyś chciał wykorzystywać szanse, które masz pod nosem.

 Cudowny pasażer jest na zamówienie

Latam sama, więc niemal zawsze obok mnie w samolocie siedzi pasażer. Pamiętam jak kiedyś prosiłam o to, aby był miły i ładny. Najlepiej przystojny mężczyzna. I kiedyś tak wyprosiłam! Kiedy zobaczyłam, że obok mojego miejsca siedzi niesamowicie przystojny brunet, to kilka razy sprawdzałam bilet. Andrea okazał się Włochem i managerem Bridgestone. Dowiedziałam się od niego o Grande Della Scala. Uczył się angielskiego. Wymieniliśmy się wizytówkami  i od czasu do czasu do siebie pisujemy. Bardzo miło wspominam ten lot i naszą rozmowę, chociaż minęło już kilka lat.

Wtedy sobie  pomyślałam, że pewnie nie tak prędko trafi mi się taki (piękny) pasażer. Ale myliłam się, bo każdy pasażer jest jak na zamówienie. Jest szansą na ciekawą rozmowę i na nowy kontakt.

A co ty robisz?

Nic. Udajesz, że nic nie zamawiałeś.

Żądasz zwrotu zamówienia.

Udajesz, że obok jest pusta przestrzeń.

Dlaczego ?

 

Świat jest pełen ludzi, którzy są mistrzami w odrzucaniu szans – czy należysz do nich?

Wyobraź sobie, że to twój ostatni lot, a pasażer, który obok ciebie siedzi jest ostatnią osobą na świecie, z którą porozmawiasz za życia. Może to ten pasażer ściśnie ci rękę, kiedy zamkniesz oczy na zawsze.

Wydaje ci się, że przesadzam? Jednak na 100% nie możesz wykluczyć, że ten pasażer będzie dla ciebie bardzo ważny. W każdym razie, zawsze warto go poznać.

Wydaje mi się, że nie tylko nie dostrzegamy szans dla nas ( które niesie poznanie nowej osoby), ale zupełnie nie zdajemy sobie sprawy z tego jak ignorujemy ludzi, którzy siedzą obok nas. Którzy są tak blisko.

Nawet bardziej drażni mnie ta obojętność niż zmarnowana szansa.

 

Jak to się robi – bezpieczny pierwszy krok

Od kilku lat obserwuję jak ludzie zachowują się w samolocie, kiedy się nie znają. W większości siadają obok siebie nic nie mówiąc. Czasami coś mówią pod nosem od niechcenia. Rzadko pojawia się uśmiech. Zapychają luk bagażem, siadają, zapinają pas jakby byli jedynym pasażerem, i to najważniejszym!, na tej skrzydlatej furmance.

Postępuję zupełnie odwrotnie. Zawsze witam się. Kiedyś używałam polskiego „dzień dobry”, a dzisiaj używam języka angielskiego. Angielski stał się lingua franca i aż żal nie korzystać z tego udogodnienia.

Chociaż ostatnio leciała obok mnie Polka, ale dowiedziałam się o tym już po naszej rozmowie po angielsku. Podczas lotu tak podrażniły ją perfumy stewardessy (drogie panie, proszę miejcie na uwadze intensywność zapachu!), że dostała ataku kaszlu. Dopiero jak poprosiłam o szklankę wody to odkryłyśmy, że mówimy po polsku. To był lot kiedy czułam się bardzo potrzebna tej drugiej osobie.

 

Uprzejmość wyzwala uprzejmość

To takie proste – chcesz, żeby inni byli mili dla ciebie, bądź dla nich miły!

W tym wszystkim nie chodzi o nie wiadomo jakie szanse poznania nie wiadomo kogo, ale o zwykłą uprzejmość. Ostatnio lecąc do Wilna siedział koło mnie manager niemiecki firmy związanej z logistyką i rozmawialiśmy o pogodzie, że w Wilnie będzie zimno, deszczowo, a on zapomniał parasola. Kiedy razem wyszliśmy z samolotu przytrzymywał mi drzwi i uśmiechał się. To miało dla mnie znaczenie. Byłam przed bardzo trudną rozmową, a on tym uśmiechem dał mi dużo dobrej energii.

Oczekujesz od innych uprzejmości, a czy sam potrafisz się na nią zdobyć?

 

Komunikacja – czy zawsze jest wskazana?

Ludzie, którzy obok mnie siedzą są tak różni, że nie mam żadnego schematu postępowania, oprócz powitania. Ostatnio odprawiając się stałam za inżynierem z linii Small Planet. Byłam zmęczona i pomyślałam, że taki współpasażer byłby idealny, bo wyglądał na strasznie zmęczonego ( zmęczony zmęczonego zrozumie). Zwykle nie spieszę się z wejściem do samolotu, więc wchodzę przy końcu, a mój pasażer już siedział. Ten zmęczony. I właściwie już przysypiał, więc głupio mi było, że będzie musiał się obudzić i wstać z miejsca. Przeprosiłam go i poprosiłam o moment, aby się rozebrać i wyjąć książkę z torby. Powiedział:

– Spokojnie. Rozpakuj się, weź książkę. Z przyjemnością poczekam.

Oboje przysypialiśmy stykając się ramionami (każdemu z nas tak było wygodnie). Od mojego współpasażera emanował spokój  i miałam nadspodziewanie przyjemny lot. Odpoczęłam. Więcej nie rozmawialiśmy. Jednak ta krótka wymiana pozwoliła nam nawiązać taki podstawowy kontakt i po ludzki się o siebie oprzeć, aby było wygodniej, milej.

Ciągle powtarzamy, że każdy moment w życiu ma znaczenie i najwyższy czas zadbać właśnie o takie momenty. Inicjatywa zawsze może być w takich sytuacjach po naszej stronie. Empatia powinna być włączona.

 

Pierwszy ruch a uczucia

Ważna uwaga- inicjatywa zawsze może należeć do nas, ale pamiętajmy o strefie intymnej drugiego człowieka. Sytuacja jest dość nietypowa, bo spotykamy obcą osobę i jesteśmy obok niej bardzo blisko i w relatywnie ciasnej przestrzeni.  (Dla mnie to kolejny argument, aby przynajmniej zapoznać się z tą osobą).

Nie każdy czuje się komfortowo, kiedy jest dotykany przez obcą osobę. Raz mi się zdarzyło, że siedzący obok mnie mężczyzna bez uprzedzenia chwycił mnie za rękę. Jak się okazało panicznie bał się startów i potem w przeprosinach wszystko wyjaśnił. Ale pamiętam ten moment dyskomfortu kiedy obcy facet ściska moją dłoń!

Zatem dbając o własną wygodę ( a zwykle robimy to świetnie!),  zawsze miejmy na uwadze komfort współpasażera.

 

Czego nam brakuje, aby wystartować z komunikacją

Zastanawiałam się, dlaczego jednak nie wykorzystujemy tej szansy poznania drugiego człowieka. Oczywiście nie ma jednej odpowiedzi, ale kilka refleksji. Dzielę się nimi, ponieważ wierzę, że jak zdefiniujemy przyczynę to uda nam się brak zastąpić umiejętnością.

  1. Mało w nas ciekawości drugiego człowieka. W ogóle mało w nas ciekawości, uważności i empatii. Dużo o tym mówimy, a tak niewielu to praktykuje.

 

  1. Jeszcze mniej w nas troski o drugiego człowieka.

Jesteśmy w większości bardzo skoncentrowani na sobie, na swojej wygodzie i wszystko, co ją narusza powstrzymuje nas przed wychodzeniem ze strefy komfortu. Niestety poznanie drugiego człowieka oznacza wyjście poza strefę komfortu.

 

  1. Są bardzo duże, podstawowe braki w znajomości kultury rozmowy z drugim człowiekiem. Brakuje zwykłego „dzień dobry”, czyli wykładamy się na zupełnie podstawowych rzeczach.

 

  1. Niewątpliwie rozpoczęcie takiej rozmowy to jest wysiłek emocjonalny (który wyjaśnia Seth Godin ). Zrobiliśmy się bardzo wygodni i wszystko, co wymaga wysiłku jest na straconej pozycji. Zaczynamy też za dużo kalkulować, a za mało w nas choćby tego dobrego wychowania. Tak, to jest wysiłek zacząć rozmowę z obcym, bo tyle nie wiemy i jeszcze do tego możemy spodziewać się różnej reakcji. Co dostaniemy w zamian? Czasami nic (w rozumieniu wielu), a w moim zawsze coś: ciekawą rozmowę albo niezastąpioną praktykę w doskonaleniu się w komunikacji z drugim człowiekiem.

Praktykowanie komunikacji- twoje wyzwanie

Jeżeli w jakikolwiek sposób mój wpis zainspirował ciebie podejmij wyzwanie. Dla siebie. Podróżując rozpocznij rozmowę ze współpasażerem. Porozmawiaj z kimś na przystanku. W pociągu. W tramwaju. Wykorzystaj okazje, aby pozdrowić i zacząć rozmowę z nieznaną sobą. Miej oko na swojego rozmówcę, a emocjonalny wysiłek się popłaci. Sam się przekonaj jak bardzo.

 

Fot. freewallpaperdownloads.net

Tweet about this on TwitterShare on Google+Share on FacebookEmail this to someone
Tagi:, , , ,