Jak pozbyć się złych wyborów?

12.03.2018

Pozbawmy słowo „wybór” jakichkolwiek przymiotników. To przymiotniki zaczynają rządzić świadomością i tym jak postrzegamy rzeczywistość czy dany problem.

Często słyszę, że to był zły albo dobry wybór. Bliscy i dalecy ludzie nie szczędzą oceny. Wybór to wybór, a zdanie innych?

Posłuchaj Alfreda Adlera, który podkreślał, że odrębną sprawą jest to, jak wybór ocenią inni. To ich zdanie, na które nie masz wpływu. Czy warto zajmować się czymś na co nie masz wpływu?

Każdy dokonany wybór jest „dobry”. W tym sensie, że podjęta została decyzja, że decydujesz się na mniejszą czy większą zmianę.

 

Wybory są jak pociągi. Wybieramy, wysiadamy, jedziemy. Możemy się przesiąść. Możemy wysiąść i zrobić sobie przerwę. Możemy spędzić bezcenną noc na dworcu czekając.  Każdy wybór jest przygodą, doświadczeniem. Każdy wybór pociąga za sobą historię, w której uczestniczymy. Wciąż mając wpływ na bieg tej historii.

 

Nie ma złych czy dobrych wyborów, bo wybór to jak przycisk uaktywniający ruch w życiu. Przycisk to przycisk – ma prostą funkcję. Wciskasz i zaczyna się dziać wybór.

To co się dzieje, zależy w dużej mierze od każdego z nas. Tymczasem większość pozwala sobie narzucić czarny scenariusz przez innych i przejąć sposób postrzegania innych, którzy widzą „złą decyzję”, „błędne zachowanie”. Nie mamy wpływu na to jak widzą inni, ale ważniejsze jest to jak widzisz to ty.

Decyzja to drzwi. Za nimi zacznie się dziać. Fot. Tommy Ingberg.

 

Boisz się zmiany? Unikasz wyborów.

Wierzę, że każdy wybór to zmiana, a mi osobiście zmiana kojarzy się z ruchem, z doświadczaniem, z poznawaniem, z zaspokojeniem ciekawości, z rozwojem. Wspomniany wcześniej Adler wskazywał, że wszystko w życiu sprowadza się do jeden kwestii – do bycia odważnym.

 

Czy mieć więcej opcji do wyboru jest lepiej?

Im więcej opcji do wyboru, tym trudniej. Więcej czasu i energii człowiek zużywa na to, aby dokonać wyboru. Te kilka czy kilkanaście opcji do wyboru zamiast komfortu funduje stres i skutecznie odwleka moment podjęcia decyzji. Wiele opcji oznacza wiele (drobnych) decyzji do podjęcia.

 

Ostatnio na dworcu kupowałam kawę na wynos:

– Poproszę białą kawę.

I w tym momencie zaczęła się seria wyborów, co do kawy. Jak intensywna, z jakich ziaren, z mlekiem ciepłym czy zimnym, z mlekiem spienionym, a jaka wielkość kawy…? Sprzedawczyni dopytywała:

– A syrop jaki ?!

Pomyślisz, że to tylko kawa, ale w życiu mnożą się takie wybory. Powiedzieć „poproszę, białą kawę” już dzisiaj nie wystarcza.

Czeka nas seria drobnych wyborów, które zżerają czas i energię. Profesor Fred Hirsch nazwał je „tyranią drobnych decyzji”. Czy komfort mojego życia poprawia te milion opcji do wyboru? Nie!

 

Cokolwiek zrobisz – zrobisz źle?

Tragedie antyczne miały to do siebie, że każdy wybór był „zły”. Myślę, że też stąd bierze się przekonanie o tym, że „nie mamy wyboru”, że „to zły wybór”. Jeżeli uważasz, że twoim życiem kieruje przeznaczenie to blisko ci do dramatu antycznego. Istota konfliktu antycznego jest prosta – zawsze przegrasz z losem. Wierzę, że nie tyle możesz z nim wygrać, ale współ-żyć i korzystać z tego, czym cię obdarza dokonując wyborów. Odważnie!

W dramacie greckim ostatnią pieśnią jest pieśń, w której chór wychodzi (exodos) – wybór dokonany, los zwyciężył, stało się.  A dla mnie ta ostatnia pieśń jest pierwszą (prologos) to wprowadzenie – wybór dokonany i teraz będzie się działo!

Ostatnio zamknęłam grupę, która byłą dla mnie bardzo ważna i nie tylko dla mnie. Grupa Creative Writing  Lovers istniała ponad rok i pojawiło się na niej prawie 50 wyzwań dla piszących. Wynik działalności to m.in. napisane i opublikowane teksty członków. Mogłabym stwierdzić, że cokolwiek bym nie zrobiła, byłoby źle –  zamknięcie grupy czy jej kontynuowanie po zmianach. Dramat, może pomyślisz. Może nie antyczny, ale osobisty. To, że przyklejamy wyborowi łatkę „zły”, „trudny”, „dramatyczny” zależy od każdego z nas. Dla mnie to nie był ani zły wybór ani trudny ani dramatyczny. Był po prostu wyborem – czynem.

 

Zatem, czy w ogóle wybór zły istnieje?

Wierzę, że nie istnieje. Wybór to tylko wybór, za którym stoi taki, a nie inny potencjalny scenariusz.

 

W wielu sytuacjach pomijamy wybór oczywisty, którym jest „brak wyboru”, czyli cięcie Aleksandra (stosuje się też w relacjach międzyludzkich).  Dlatego zamknęłam grupę, bo wiedziałam, że cokolwiek zrobię nie przywrócę klimatu wsparcia, szacunku, zaufania i zrozumienia; że cokolwiek zrobię będę czuła się źle, bo niestety emocje zostaną.

Ostre cięcie. Jak u Aleksandra Wielkiego. Masz do wyboru. Fot. Sarolta Ban

Wyborem może być rezygnacja.

Rezygnacja z uczestnictwa w czymś, z tworzenia czegoś, z wyjazdu, z pracy, z wyzwania, etc. to też wybór. Niektórzy nadają rezygnacji negatywne znaczenie, bo ktoś „nie miał odwagi”, bo „dba tylko o swój komfort psychiczny”, bo… Rezygnacja jest (tylko) wyborem. Sama w sobie nie jest ani zła ani dobra. Jak każdy dokonany wybór rozpoczyna akcję w życiu.

Przeceniamy wagę samego wyboru, a nie doszacowujemy tego na co mamy wpływ po dokonaniu wyboru.

 

Dwie opcje do wyboru – czy to dość?

Rzymianie mawiali tertium non datum i coś w tym jest. Po pierwsze zamiast mnożyć opcje warto je minimalizować. Osobiście dążę do tego, aby w wielu sprawach doprowadzać do sytuacji, w której mam wybór miedzy dwoma opcjami.

W menu w restauracji bywa wiele pozycji. Jednak przed wejściem staram się zdecydować, na co mam ochotę – ryba czy mięso. To ułatwiam mi życie i oszczędza czas. Tak samo w różnych sytuacjach stara się wybrać dwie opcje do wyboru. Zawodowo również dążę do sytuacji, w której dyskutujemy o dwóch scenariuszach, o dwóch propozycjach, o dwóch ofertach, etc.

Osobiście doświadczam, że i w tej kwestii mniej znaczy więcej. Przede wszystkim więcej czasu.

 

Pomyśl. Podejmij decyzję. Niech cię żaden bluszcz nie zatrzyma! Fot. Sarolta Ban

Ile kosztują wybory?

Kosztują emocje, czas, stres, bezsenność. Każdy sam powinien oszacować koszty. Tak liczna ilość wyborów w życiu i te „trudne” wybory kradną cenne minuty życia. Produkują hormony stresu, które niszczą radość życia. Dlatego w wielu sytuacjach nie warto  odkładać decyzji, o ile nie jest to uzasadnione.

Relatywnie szybko podejmuję decyzje. Ostatnio usłyszałam, że podejmuję je pod wpływem emocji, dlatego są takie szybkie. Otóż nie, podejmuję je szybko dzięki temu, że:

  •  respektuje swoje prawo do bycia szczęśliwą, a wydłużony czas podejmowania decyzji wpływa na spadek jakości mojego życia, codziennego komfortu,  więc staram się dokonać wyboru „szybko”

 

  • kieruję się swoimi wartościami; jeżeli je masz i stosujesz w życiu to dokonanie wyboru nie przysparza tylu rozterek;

 

  • cenię sobie czas, swój czas, dlatego nie marnuję go na codzienne odgrzewanie pytania „co zrobić?” – zbieram argumenty i podejmuję decyzję; nigdy nie czekam na 100% pewność, że to „dobry” wybór. Bo wybór to wybór, a reszta zależy od każdego z nas.

 

 

Tagi:, , ,