Dress code – nieświadomość w trampkach

01.06.2017

Możesz ubierać się jak chcesz. Możesz łamać dress code. Możesz też zafundować sobie porażkę na własne życzenie. Miej świadomość siły tego, w co się ubierasz. F*** dress code, ale nie ludzi!

Uwaga na trampki. Mogą złamać karierę!

Kiedy ostatnio byłam na spotkaniu – wspólna kolacja z zaprzyjaźnionymi przedsiębiorcami – pozwoliłam sobie na trampki. Świetnie wyglądają prawda? Pozwoliłam sobie na nie, bo uznałam, że mogę.

Kolacja przedsiębiorców. Biznes po godzinach. Formalnie? Mniej formalnie? Mogę! Z Beatą Krygier (Biura Rachunkowe Alabrudziński), Ewą Pilichowską ( Inter-Trak), Mają Ziółkowską ( Grafeina), Patrycją Hamadi (Hamadi Consulting).

Jednak był taki człowiek, co uznał, że może, i przegrał.

Rok 1980. Konkurs Chopinowski. Ivo Pogorevic paraduje w trampkach. Nie wspomnę o jego ubiorze.

On z pewnością wiedział, że łamie dress code. Myślę, że nie miał świadomości, że aż takie poniesie konsekwencje. Zlekceważył jury – konserwatywne, które co najmniej poczuło dyskomfort. Odpadł w III etapie.

 

Zdradzają cię szczegóły, więc nie zadzieraj nosa!

Gala biznesowa i pełna dowolność. Czy to mnie razi? Nie. To sprawia, że zbieram informację o ludziach, którzy tutaj są.

Widać, że panowie poświęcili swojemu ubiorowi kilka chwil więcej. W oczy biją brązowe buty. Prowadząca w spódnicy i koszulce malinowej. Jak z letniego ogródka.

Myślę sobie, że za tym musi kryć się niesamowita historia, jak kradzież sukni czy nieszczęsny wypadek z kawą, która zalała kreację wieczoru.

Na spotkaniach przedsiębiorców spotykam kobiety w przeźroczystych bluzkach, spódnicach ledwo zakrywających pośladki, a na galach ubrane jakby właśnie wyszły z biura.

Nie czepiam się szczegółów. Po prostu takich rzeczy nie da się nie zauważyć. Musisz to wiedzieć.

Pamiętaj, że tak jak skanujemy teksty, tak skanujemy ludzi.

Szybko oceniamy.

Wyłapujemy rzeczy, które nam nie pasują.

Czy takie rozbieżności w stosunku do ubioru i okoliczności są ważne?

Skoro je zauważamy, a pewni ludzie z pewnością zauważają, to mają znaczenie. Ci pewni ludzie zauważają je od razu. Nawet zanim podejdziesz i się przedstawisz, już wiedzą. Już coś ważnego o tobie wiedzą.

Twój ubiór gada. Im bardziej jest niestosowny, tym bardziej gada jak najęty.

Tego nie robimy. Nie dość, że trampki, to jeszcze powyżej kolan. Zakaz! Fot. Jacek Kutyba.

Elegancja bez klasy?

Uśmiecham się jak widzę krawat w takim samym kolorze jak poszetka. Ktoś naprawdę chce być elegancki i z klasą- doceniam, ale w tym nie ma klasy. To jest obnażenie swojej niewiedzy. Ubiór to silny komunikator, więc należy się o nim uczyć. Jeżeli  nie ma tradycji i wiedzy wyniesionych z domu, to biznes na dobrym poziomie zobowiązuje do nadrobienia zaległości.

Nie przeceniam ubioru, bo dla mnie liczy się człowiek, ale jak ma poszetkę w tym samym kolorze co krawat to… widzę to!

 

Wiesz, czy udajesz, że masz pojecie o dress code?

Chciałabym mieć pewność, że wszystkie te osoby wiedzą, że łamią dress code, ale prawda może być taka – nie mają pojęcia, że łamią reguły. Ich strój nie jest ekstrawagancją, wyrazem siebie, ale dowodem na ignorancję.

Dress code jest narzędziem biznesowym, które pozwala zebrać informację o drugiej osobie.

Niewiedza o podstawowych zasadach wpływa na niższą ocenę, podważa wiarygodność, a jeżeli chodzi o pierwsze wrażenie to często ubiór funduje nam efekt Golema (automatyczne przypisywanie negatywnych cech na podstawie pierwszego wrażenia).

Określone reguły związane ze strojem i okolicznościami pozwalają nam czuć się ze sobą dobrze i innym czuć się dobrze z nami. Nie ubieram trampek, jeansów i wyciągniętego swetra na spotkanie biznesowe, bo szanuję mojego rozmówcę i chcę, aby w moim towarzystwie czuł się komfortowo.

Łamiąc dress code możesz być negatywnie oceniony jako laik, pozer, ktoś, kto udaje, że jest wielkim biznesmenem, a słoma mu z butów wychodzi.

Nie znając dress code i poczynając sobie bardzo swobodnie możesz sprawić, że twoje rozmowy biznesowe zakończą się fiaskiem. I wiadomo o tym jeszcze zanim się zaczną.

Nie stosując się do dress code możesz być sklasyfikowany jako nieprofesjonalny.

F*** dress code, ale tylko pod warunkiem, że ten dress code znasz! Jak nie znasz to może cię to zabić – pierwszym wrażeniem na zawsze.

 

Często oscyluję na granicy dress codu, ale zawsze staram się go trzymać ze względu na samopoczucie mojego rozmówcy. To, jak jestem ubrana często pociąga za sobą określone zachowania- ubiór też może być świadomym sygnałem.

Dobrze! Przyznam się – kiedyś na spotkanie ubrałam się w sukienusię i czerwone buciki z dziurką. Zrobiłam to specjalnie, aby pomyśleli, że jestem głupią gęsią. To było bardzo ryzykowne, więc odradzam. W tym przypadku zdobyłam sympatię dyrektora marketingu, któremu takie zjawisko się w głowie nie mieściło, ale (na szczęście!) wzbudziło ciekawość.

Lekcja dla mnie? Nie wprowadzam dyskomfortu swoim ubiorem. Staram się jak mogę.

Na zapleczu możesz więcej. Nawet trampki! Pod warunkiem, że nie ma tam fotografa! Z Kamillą Jastrzębską, makijażystką i stylistką, w obiektywie Piotra Ulanowskiego.

 

F*** dress code nie oznacza F*** people.

Ależ tak! Możesz sobie pozwolić na wszystko! Zakładaj prześwitujące bluzeczki i brązowe buty na galę, ale miej wiedzę, co komunikujesz. Zastanawiaj się. Przewiduj, jak możesz być odebrany. Pomyśl, czy twój rozmówca, partner, goście dobrze się poczują w twoim towarzystwie.

 

Ivo zwyciężył, a ty?

Jest jeszcze jedna ważna sprawa – chcesz, aby patrzyli na ciebie przez pryzmat tego jak wyglądasz? Aby komentowali jak jesteś pod prąd, inny, ekstrawagancki, ale tym samym odciągali swoją uwagę od tego w czym naprawdę jesteś dobry? Szeroko komentowano strój Pogorvica, który stal się tematem głównym, a najważniejsza przecież była muzyka- to, jak grał. Nie każdy jest takim geniuszem jak Igo, który nie dał zginąć swojej muzyce z powodu trampek.

PS – sprawdzaj, co myślą inni!

Przed publikacją tego postu zapytałam moje koleżanki – bizneswomen, co pomyślały o mnie widząc mnie w trampkach tego wieczoru:

Ewa Pilichowska:

Zobaczyłam kobietę elegancką, ale z fantazją i dystansem do siebie. … interesująca, ciekawa, nie nudna. Jak dla mnie rewelacja!

Patrycja Hamadi:

Pomyślałam, że jesteś pewną siebie kobietą, która może sobie na to absolutnie pozwolić. Na to i na więcej. Tak jak Kasia Budka i jej granatowe pasemka.  Tak jak Magda Gessler i jej przekleństwa i rzucanie talerzami. Kobiety, które w swoim fachu są autorytetami, mogą sobie pozwolić na więcej bo nijak nie zakłóci to wizerunku profesjonalisty, specjalisty, jaki budowały przez lata. I jest jeszcze coś, co powiedziały mi te trampki. Ten wieczór był dla Ciebie jak wieczór z paczką znajomych, nie budujesz muru wokół siebie, nie musisz ubiorem rysować czegokolwiek, bo jesteś świadoma siebie i swojej wartości.

Katarzyna Budka:

Na mnie zrobiłaś piorunujące wrażenie. Pozytywne! Świadczy o oryginalności i umiejętnej zabawie modą.

Tweet about this on TwitterShare on Google+Share on FacebookEmail this to someone
Tagi:, , , , ,