Dlaczego wciąż nie kończysz tej relacji?

29.01.2018

Sztuka kończenia relacji jest trudniejsza i ważniejsza niż jej rozpoczynanie czy budowanie.

Zgadzam się z tym, co powiedział Seth Godin, że ogromnego wysiłku emocjonalnego wymaga nawiązanie kontaktu z drugim człowiekiem. Ci którzy to potrafią stwarzają sobie więcej szans. Nawiązywanie kontaktu wiąże się  z pokonaniem strachu w sobie.

Budowanie relacji, które znajduje się w centrum zainteresowania nie tylko w biznesie, ale i w życiu, wymaga czegoś więcej niż pokonania strachu. Niestety uczy się, że jest to pewien zbór technik, scenariuszy rozmów, kalendarza kontaktu, ale w ten sposób nie zbudujesz relacji.

Bycie w kontakcie nie oznacza dobrego budowania międzyludzkiej relacji.

Relacja zakłada zaangażowanie ze względu na to kim jesteśmy, co nas w tym drugim człowieku interesuje, a nie ze względu na korzyści, których obietnicę niesie taka znajomość.

Ci, którzy uczą relacji zapominają, że tego nie można się nauczyć, ale tego się doświadcza i zawsze jest to związane z poznawaniem siebie.

Pomimo tego, że wciąż wielu nie nawiązuje rozmowy z drugim człowiekiem ze strachu, a budowanie relacji staje się kluczowym wyzwaniem życia dla wielu to dla mnie osobiście umiejętność kończenia relacji jest najważniejsza.

„Kochajmy się dopóki mamy złudzenia, kiedy je stracimy, lepiej się rozstańmy.” Éric-Emmanuel Schmitt

Dlaczego? Nieumiejętność zakończenia relacji może siać niewyobrażalne spustoszenie w życiu.

Wiem, że każda znajomość jest unerwiona wieloma emocjami. Wiele razy broniłam się przed bólem rozstania. W końcu na drodze spotykałam pytanie:

– Czy ból trwania razem nie jest bardziej nieznośny?

 

Ponad 15 lat temu poznałam osobę, która potem była w moim życiu. Pierwszy konflikt z jej strony zakończył się komunikatem: Oddaj moje wszystkie książki. Nie mogłam uwierzyć, że to na serio. Od razu  chciałam wszystko wyjaśnić i naprawić. Byłam przekonana, że szkoda zakończyć relację z powodu tak błahych problemów. Minął czas i pojawiła się druga szansa. Ponownie weszłyśmy w relację ciesząc się wspólną podróżą do Włoch i organizacją wydarzenia. Pojawił się problem, który urósł do rangi konfliktu, bo druga strona nie mogła się zdobyć na rozmowę, a jeżeli to pod warunkiem, że „ja mam przyjść do niej”. Wiele lat było mi przykro. Zastanawiałam się, czy coś mogłam zrobić inaczej i czy nie warto walczyć o taką relację. Rozterki. Wątpliwości. Poczucie odpowiedzialności.

 

Dzisiaj jest to dla mnie przeszłość. Koniec, który uwolnił mnie od wszystkiego za co czułam się tak odpowiedzialna, a na co kompletnie nie miałam wpływu. Odpowiadam za siebie, a nie za drugą osobę. Ten koniec dał mi więcej czasu na inne rzeczy.

Koniec mnie nie zabił i nie odbił się na jakości mojego życia. Wręcz przeciwnie zakończenie relacji dzisiaj widzę  jako więcej przestrzeni, tlenu, możliwości.

Zwykle to nazywamy trudną relacją czy wyzwaniem. Taki związek kładzie się cieniem na kolejne relacje, a nawet jest powodem bezsenności. Bywa jak kotwica. Trzyma myśli i powstrzymuje przed nowymi relacjami. Okrada z zaufania nie tylko wobec innych, ale przede wszystkim wobec siebie. Jest opowieścią o tym ile rozterek i bólu wnosi drugi człowiek w nasze życie, a my czujemy się bezsilni. Nie wiemy, co zrobić. Odczuwamy ból ciągle od nowa miotając się  pomiędzy „jeszcze spróbuję” a „muszę zakończyć”.

Bo milion razu trudniej jest zakończyć niż rozpocząć.

Pamiętam jak kiedyś w związku z pewną relacją radziłam się przyjaciela, aby podpowiedział jak to rozwiązać, jak rozmawiać, czego nie robić… Wtedy usłyszałam: Zakończ to!  Dopytywałam się, czy może zakończyć ten projekt, a kontynuować inny z tą osobą. Definitywnie stwierdził – zakończ relację i to była jedna z lepszych rad, które usłyszałam w ciągu ostatnich kilku lat.

Zgadzam się z tym, co nauczał Adler, że wszystkie problemy są problemami interpersonalnymi. Za każdym problemem w naszym życiu stoi człowiek. Nigdzie nie jest powiedziane, że musi z nami zostać na zawsze.

Z nikim nie zostanę na zawsze. Rozstania są wpisane w życie każdego człowieka.

Obserwuję  mnóstwo sytuacji, w których ludzie miotają się. Ona chce odejść, ale daje kolejną szansę. Klient był chamski, ale ma nowe zlecenie atrakcyjne finansowo, więc nie opłaca się kończyć relacji biznesowej. Nie do końca przy niej się dobrze czuje, ale obwinia siebie. Nie znosi z nim współpracować, ale twierdzi, ze musi, bo nie ma innego rozwiązania.

Zatem, dlaczego się męczymy? Dlaczego tak wielkim problemem jest dla nas zakończyć relację, kiedy wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że to jest rozwiązanie?

Zakończenie relacji to nie jest porażka!

To wielki sukces i wysiłek zakończyć relację, która wnosi strach, spustoszenie, wątpliwości, czy trudności w życie. To wyraz siły i odwagi. To rozwiązanie. Czasami jedyne, bo doświadczenie (uczmy się na błędach!) pokazuje, że lepsze może po prostu nie istnieć.

Uczy nas się, że problemy międzyludzkie trzeba rozwiązywać. Mamy się starać. Mamy zostawać mistrzami komunikacji, bo każdy problem jest do rozwiązania. Tylko zapominamy, że wśród rozwiązań jest też takie – zakończenie relacji.

Zwyczajnie są relacje, sprawy, problemy, konflikty, których nie można rozwikłać. Wtedy rozwiązaniem jest cięcie.

Uczy nas się odpowiedzialności za relacje międzyludzkie, ale nie polega ona na niewolniczym służeniu interesom drugiej osoby, na nieustannych próbach i czekaniu na pożądany efekt zmiany, na działaniach, które są kosztem zdrowia. Czasu mamy dość, ale szkoda go marnować na relacje, które niszczą radość w życia.

 

Nie zawsze da się rozwiązać, ale zawsze można przeciąć.

Wydaje się, że jako ludzie jesteśmy stworzeni do tego, aby rozwiązywać, że po prostu tak skończyć… nie godzi się człowiekowi. Tak myślisz? Wyobraź sobie mężczyznę, który ma problem. Widzi sploty konfliktu. Supły. Bada je. Dotyka. Wie, że jak je rozwiąże, zostanie królem – panem życia.

Jednak w pewnym momencie odważnie stwierdza, że on tego nie rozwiąże. Skoro wielu przed nim tego nie rozwiązało to czas zmierzyć się z faktem: tego się nie da rozwiązać.

Zatem wyciąga miecz i przecina węzeł rozwiązując problem. Człowiek nazywał się Aleksander Wielki, i był królem Macedonii żyjącym w IV w p.ne. Węzeł nazywany był gordyjskim. Uczy tego, że są sprawy, których nie rozwiążemy ani rozumem ani jakimikolwiek metodami, a należy je zamykać na zawsze. Najlepiej jednym cięciem.

Tweet about this on TwitterShare on Google+Share on FacebookEmail this to someone
Tagi:, , ,