Chińszczyzna nie do końca taka zła!

10.06.2014

Nastał czas grillowania. O czym my Polacy najczęściej rozmawiamy w gronie znajomych?

Zależy kto z nami siedzi przy stole. (Osobiście nie lubię się przyznawać do tego , że jestem dentystką, ponieważ horrory jakich wysłuchuję uświadamiają mi, że mam bardzo niebezpieczny zawód, a przy tym do tej pory miałam niesamowite szczęście;-). Wracając do najczęstszych tematów – należy do nich ZDROWIE.
Na ostatnim spotkaniu przy grillu padł temat medycyny chińskiej. Jedna ze znajomych opowiedziała przeczytaną niedawno historię o podejściu do leczenia lekarzy medycyny naturalnej w Chinach całe stulecia temu. Otóż, okazuje się, że ludzie chodzili do lekarza nie z powodu choroby, ale żeby jej zapobiec. Dobrym lekarzem był ten lekarz, którego pacjenci nie chorowali. Jeżeli pacjent zachorował, a nie daj Boże zmarł, lekarz wywieszał zapalony lampion na froncie swojego domu.

Jako, że jestem dentystką, moje myśli pomknęły z prędkością światła w kierunku zębów i chorób z nimi związanych. PROFILAKTYKA… to magiczne słowo …Ona ma nas uchronić od chorób!
Hmmm… Zaraz potem przyszła kolejna refleksja. Czy my jako społeczeństwo do tego dorośliśmy?!Na trzy tysiące powiadomień sms przypominających dwa razy do roku o przeglądach (bądź co bądź profilaktycznych) odpowie 15-20 osób.
Czas na konkluzję. Chińczycy wyprzedzają nas o całe wieki. My wciąż wolimy leczyć niż zapobiegać!

 

Post gościnny napisany przez Katarzynę Griffiths – lekarza stomatologii, który przywraca uśmiechy ludziom od najmłodszych lat do 100; właścicielki Smile Denal Studio.

Tweet about this on TwitterShare on Google+Share on FacebookEmail this to someone
Tagi:, ,